Teksty (Reklama: Stacje dozowania ,opony 255/45R17 )
A ten tu obok? Lewa strona kabiny pilotów była w zasadzie nienaruszona. Pierwszy pilot, przymocowany pasami do fotela i pochylony nad deską rozdzielczą, wyglądał tak, jakby nawet nie był ranny. Ściągnąłem z prawej ręki futrzaną rękawicę, potem wełnianą, a wreszcie jedwabną i dotknąłem jego czoła. Znajdowaliśmy się na tym straszliwym mrozie już ponad piętnaście minut i mógłbym przysiąc, że nie było takiej skóry ludzkiej, która byłaby zimniejsza od mojej dłoni. Pomyliłem się jednak. Włożyłem rękawice i odwróciłem się. Wystarczyło. Wiedziałem, że tej nocy nie będę przeprowadzał sekcji zwłok. Dwa metry za siedzeniem pilotów znaleźliśmy radiotelegrafistę. Siedział na wpół oparty o drzwi kabiny, gdzie rzucił go prawdopodobnie wstrząs wywołany zderzeniem samolotu z lodowym wzgórzem. Jego dłoń była zaciśnięta na gałce aparatu. Aparatu, który już nigdy nie będzie nadawał. Wystarczył jeden rzut oka, by się o tym przekonać. Na drzwiach za jego głową zauważyłem krew. Pochyliłem się nad nim. Był nieprzytomny jeszcze oddychał. Po raz drugi zdjąłem rękawice i delikatnie przesunąłem palcami po jego potylicy, a potem szybko, lecz ostrożnie cofnąłem rękę. W jaki sposób spytałem sam siebie, zdając sobie sprawę z własnej bezsilności potrafię zoperować zmiażdżoną czaszkę?

(Reklama: Meble tapicerowane , ekologia , Rentgeny )
