Teksty (Reklama: filmy online ,Rowniocha.pl )

Odwróciłem się i wychyliłem przez okno. Jackstraw znajdował się dokładnie pode mną i patrzył w moją stronę. Proszę mi przynieść koc! zawołałem przekrzykując wichurę. Albo niech mi pan poda cały worek, walizeczkę z morfiną i niech pan natychmiast przyjdzie tu do mnie! Uwinął się błyskawicznie. Nie minęło trzydzieści sekund, kiedy odbierałem od niego i worek, i walizeczkę z morfiną. Postawiłem to wszystko na podłodze i chciałem podać mu rękę. Okazało się to zupełnie zbyteczne. Skoczył, chwycił się ramy okiennej i po chwili znajdował się już w kabinie. Odniosłem wrażenie, jakby przez całe życie nie robił nic innego, tylko skakał na wysokość trzech metrów, do samolotów, które uległy katastrofie. Podałem mu latarkę i otworzyłem worek. Wyjąłem z niego koc, którym przykryłem zwłoki drugiego pilota. Na wszelki wypadek przymocowałem koc pasami, aby nie poruszył go lodowaty wicher. Nie ulega wątpliwości, że szkoda dobrego koca mruknąłem ale, z drugiej strony, nie można patrzeć na to, co pozostało z tego człowieka. Rzeczywiście, nie jest to piękny widok powiedział Jackstraw głuchym głosem.

(Reklama: Programy księgowe , www.prokomfort.pl , serwery )