Teksty (Reklama: Zakłady bukmacherskie ,woda pitna )
Usłyszałem brzęk metalu. Wziął dwa łomy z sań. To była jedyna rzecz, jaką mogliśmy zrobić spróbować. Położyłem reflektor na śniegu, a trójnóg, na którym się opierał, ustawiłem w ten sposób, aby światło było skierowane na drzwi. Wziąłem jeden z łomów i wsunąłem go w szczelinę. Wszedł dosyć łatwo. Jackstraw zrobił to samo. Nacisnęliśmy razem. Niestety, bezskutecznie. Spróbowaliśmy jeszcze raz, prąc z całej siły, ale drzwi nie drgnęły nawet o milimetr. Aby podwoić nasz wysiłek, nacisnęliśmy obaj na jeden łom. Tym razem poczuliśmy, że coś się ruszyło. Rozległ się suchy trzask. Łom pękł. Wylądowaliśmy na lodzie. W momencie gdy każda sekunda decydowała o życiu lub śmierci, moja nieznajomość techniki lotniczej nie była żadnym wytłumaczeniem. Moja niezaradność sprawiła, że straciliśmy cenny czas, próbując wyłamać masywne drzwi, zaryglowane od wewnątrz i skonstruowane w ten sposób, że wytrzymywały ciśnienie równe kilku tysiącom kilogramów. Wziąłem reflektor i baterie i wsunąłem się pod ogon samolotu. Wichura smagała mi twarz. Ruszyłem w kierunku prawego skrzydła. Jego koniec głęboko wrył się w śnieg. Ramiona śmigieł wygięły się pod kątem prostym do lodu.

(Reklama: , studia szczecin , soczewki )
