Teksty (Reklama: zakopane apartamenty ,)
Sterczące w górę skrzydło zasłaniało mi widok dziobu. Nagle nad skrzydłem zauważyłem coś, co przez chwilę kazało mi zapomnieć o ewentualnych pasażerach. Dosłownie znieruchomiałem z wrażenia. Pod zwiększającą się z każdą chwilą warstwą szronu widać było wielkie litery: BOAC. BOAC! Cóż mógł robić w tej części świata pasażerski samolot o wielkim zasięgu, należący do BOAC? SAS czy KLM, o czym doskonale wiedziałem, miały swoje linie polarne z Kopenhagi i Amsterdamu do Winnipeg, Los Angeles i Vancouver, wiodące przez Sondre Strömfjord, a przebiegające nad Grenlandią na wysokości północnego koła podbiegunowego, czyli w odległości mniej więcej półtorej godziny lotu od nas. Wydawało mi się również, że PAA i TWA obsługiwały podobne linie. Było raczej niemożliwe, żeby z powodu złych warunków meteorologicznych samolot dalekiego zasięgu mógł tak dalece odbić się od swej normalnej trasy. Ale przecież oczy mnie nie myliły, wyraźnie przeczytałem BOAC. Poczułem się zupełnie zdezorientowany. Znalazłem drzwi, doktorze Mason. Jackstraw dotknął mojej ręki i wskazał szczelinę biegnącą dookoła wielkich drzwi, których dół znajdował się na wysokości naszych oczu. Spróbujemy?

(Reklama: , wypoczynek Mazury , oprawy oświetleniowe )
